Jakoś tak się dzieje, że żal mi dupę ściska.
Sama nie wiem czy chce mi się dziś o tym pisać czy już nawet nie bardzo...
Szkoda, że tylko dwie osoby zgłosiły się do mojego candy...
No trudno, widać było mało atrakcyjne...
Nie wiem, mam poczucie, że to co robię nie ma sensu, że moje prace się ludziom nie podobają, a znajomi się "zachwycają bo tak wypada"... Męczy mnie to i chyba tymczasowo porzucę Kargolcię, bo tylko smutek mi przynosi.
Może to tymczasowy dół, który jest wynikiem choroby, a może wcale nie, po prostu nie potrafiłam się do tego przyznać.
Kończę wreszcie projekt kartkowy. W sumie poza tymi wykonanymi dla mamy, będę chciała sama wysłać jakieś, ale czy tak się stanie, jeszcze się okaże.
Dostałam dziś wreszcie pierwszą z dwóch oczekiwanych przesyłek. Ucieszyłam się bardzo, bo lubię je dostawać :)
zwłaszcza jak nie wiem co jest w środku :D
Próbowałam też wybrać dziś sobie książkę w prezencie od rodziców Tomka, ale nie było nic takiego co wzbudziłoby mój bezgraniczny zachwyt...
Też się chyba rozczarowałam.
Trudny dzień.
no proszę i znowu ta pogoda - winna jest, jak nic. ludzie mają gorsze nastroje i humory. znacznie mniej się chce i zaczyna się powątpiewać mocno w to, w co kiedyś tak mocno się wierzyło (np. we własną kreatywność i umiejętności twórcze). no niedobrze. chyba trzeba poczekać na "słońce", ale na pewno nie można zawieszać kargolci :) (może trzeba wesprzeć nieco jej promocję)
OdpowiedzUsuń