czwartek, 3 grudnia 2009

Dzien drugi.

Na razie starczyło mi ambicji do napisania. :)
Przyjemny dzień. A przynajmniej przyjemnie się zaczyna.
Rano nie mogłam się dobudzić. I tak przez godzinkę leżałam i przeciągałam, aż w końcu nie było odwrotu.
Pojechaliśmy na rozmowę o pracę.
Tzn. Tomek pojechał, a ja towarzysko.
Poszłam do Empiku pooglądać zagramaniczne gazetki craftowe (ile one kosztują...!) i poradniki. To ostatnio moje dwa ulubione działy ;).

Ale nie było nic nowego więc śmignęłam do Joko po papierki. I dostałam zniżkę - dla uczniów plastyka - może to znak? ;) Ucieszyłam się jak nie wiem co:)

Później był miły spacer do domku.
Z małymi zawirowaniami. I zakupami obiadowymi.
W niedzielę Mikołajki.
Tomek jedzie do Elbląga. Trochę smutaskowo.

Cóż za tandetnych słów ostatnio używam...

1 komentarz:

  1. bez Tomka jak bez ręki? gdzie wczorajszy Diariusz?

    OdpowiedzUsuń