po przerwie krótkiej wracam.
Mam w głowie kilka pomysłów, ale jestem chyba na tyle leniwa, że nie chce mi się ich realizować, a jak już zacznę okazuje się, że trochę szitowo jest.
Jestem głodna więc raczej długo nie popiszę. Ogólnie dopadł mnie jakiś zimowy marazm. Już kilka razy naraziłam się na odmrozenie paluszków u stóp. Zapuściłam się zupełnie. Nie będę o tym tu pisać, bo kto ma się o tym dowiedzieć i tak wie.
Oglądaliśmy dziś obrączki ślubne w kilku miejscach. Ceny kosmiczne. W sumie są ok. 1/7 tego co w ogóle planowaliśmy wydać. Czy ja jestem dziwna chcąc mieć srebrną obrączkę?
Nie złotą, nie z białego złota. Taką zwykła srebrną. Ale takich nie ma. Przynajmniej nie tam gdzie my szukamy. Chyba odechciało mi się ślubnych dewagacji.
Czas w sumie spać. Niedługo święta a ja w rozsypce jestem.
Dlaczego chcę się wszystkim przypodobać?
Ja chyba nie chce, ale z drugiej strony za bardzo przejmuję się tym co inny myślą o mnie.
Obejrzałam Galerianki. Cóż. Nie chcę mieć córki.
Przynajmniej na razie. ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz