piątek, 1 maja 2009

jakoś tak

dziwne dwa dni (dziś i wczoraj) upłynęły głównie pod znakiem Tomka.
Podjęliśmy ważną decyzję. Byliśmy na 18 Uli. Całkiem przyjemnie, ale męcząca była podróż do domu.

W zasadzie nie potrafię nic więcej napisać.
Jakaś taka zmęczona jestem. Chyba za dużo się dzieje.
Muszę dziś zrobić trzy specjalne prace. Tak, żeby na jutro były gotowe.

Muszę też skontaktować się z firmami robiącymi hafty na koszulkach, bo przyszło nam do głowy, że chcemy mieć takie ładne haftowane.
Jutro święto flagi państwowej, idę na imprezę z tej okazji - ale bez szaleństw. Będzie bity rekord w rozwijaniu flagi. 150 metrów. A na PORE Maczek powiedział, że to będzie 1,5 kilometra tej flagi... więc nawet nie potrafiłam sobie tego wyobrazić. ;)


a w domu ruina. ;(

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz