poniedziałek, 11 maja 2009

taaa

co za marny dzień. wszystko chyba przez złe samopoczucie...
ale dziś doszliśmy do wspaniałego porozumienia!
będzie tylko jedno wesele! co prawda dłuższe, ale i niewysokim kosztem... dobrze mi z tym.
czuję się szczęśliwa, bo wreszcie normalnie rozmawiamy, dochodzę też do sensownych wniosków.
Ci z którymi chcę świętować są wyjątkowi, a wyjątkowych ludzi niema zbyt wielu.

ach... chciałabym już Mu ślubować...


kocham zuchy - świruchy...!

brzuszek chodzi i boli cały czas. ale ponoć będzie lepiej...


i sprostowanie:
zdanie brzmieć powinno:
Marysia zapytała czy lubi pomidory, bo chciała zrobić Michałowi kanapkę, jednak okazało się że zabrakło chleba, dlatego postanowiła pójść do sklepu, więc żeby zaoszczędzić czas, postanowiła pojechać rowerem, ale okazało się, że opona jest przebita, więc Marysia poszła do kolegi, od którego chciała pożyczyć pompkę, ale on nie chciał jej pożyczyć Marysi, ponieważ był w niej zakochany i nie chciał, żeby ta robiła kanapki Michałowi, w wyniku tego Michał umarł z głodu, Marysia z rozpaczy umarła zaraz po nim, a kolega wbił sobie pompkę w tchawicę i też umarł.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz