Dziś pełna mobilizacja.
Ustawiłam wczoraj budzik na 6.37 i drzemkę co 7 minut, żeby zdążyć wziąć prysznic i się rozbudzić... :)
Jednak z każdym dźwiękiem kończącej się drzemki rozważałam wstanę - nie wstanę, co za różnica czy będę czy nie będę... ;)
ale zwalczyłam lenia i wstałam. Szybki prysznic, długie poszukiwania munduru, i poszłam na obchody święta flagi państwowej. Jak zwykle opóźnienie, więc i irytacja. No ale nic, postaliśmy na słoneczku, posłuchaliśmy średnio atrakcyjnego występu chórku szkolnego i super występu orkiestry dętej z Iławy, pomijając wytęp PinUp Girl's, tańczących do muzyki w/w orkiestry... ;)
choć męskiej części na pewno się podobało!
Później nagraliśmy z 51' Gaudeamus Igitur bo potrzebują jej do zadań na Grunwald.
A w domu przymuszona do robienia porządków, wyjęłam satynkę na sukienkę i Burdy w poszukiwaniu czegoś ciekawego, nic nie znalazłam, ale już szyciowo zmotywowana usiadłam do maszyny i skończyłam poduszkę - do zobaczenia na sąsiednim blogu... ;)
Mój dzielny Rycerz popedałował dziś do Sztutowa (o ile się nie mylę, bo koncepcję zmieniał wiele razy... ;)). Ciekawe jak się czuje po tej wyprawie? ;)
Ja opaliłam się trochę mundurowo - od spódnicy do getr i ręce do łokcia. ;) taki już mój los. ;)
w domu dalej beznadziejnie... ;(
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz