ach.. rozszalałam się.
W czwartek byłam na KSI, jednak będę ciągnąć tego phma...
W piątek wieczorem byliśmy z T. na łowieniu nietoperzy. :)
zdjęcia tu.
W sobotę byliśmy na zbiórce wyborczej. Startowałam na delegata. Ale przegrałam. Już bez emocji... ;)
W sobotę byliśmy też na urodzinach A. (przyjaciela T. - mam nadzieję, że w przyszłości i mojego...).
Myślałam, że będzie traumatycznie, ale było całkiem przyjemnie. Tylko wyszedł na jaw (mój jaw ;) ) egoizm. Postaram się z tym jeszcze bardziej walczyć... Przekonałam się do Sprajta, polubiłam nowego Tomka - fotoedytora, przełamaliśmy kolejną barierę z T. Zdążyłam się zezłościć w niedzielę.
Niedziela miała być dla nas... Ale wyszło inaczej... Kobiety (w postaci mnie, Agi i Tomka - fotoedytora) grillowały, a mężczyźni pracowali... ;) Mam nadzieję, że Tomek się nie obrazi... ;)
Popołudnie z fochem było dla nas... I noc. Bo...
W poniedziałek z samego rana pojechałam z Elbląga do Olsztyna. Wracając do domu nie zdążyłam na pociąg, bo jakaś staruszka dostała zawału w autobusie, którym wracałyśmy i na karetkę czekaliśmy 10 minut, mimo, że staliśmy na przystanku "Szpital Wojewódzki"...
Ale nic. Po południu dostałam propozycję pracy - animatorki na wycieczce Częstochowa - Zakopane - Kraków. I jak mogłam odmówić...? ;)
Resztę opiszę jutro, bo się już trochę zmęczyłam... ;)
sobota, 30 maja 2009
wtorek, 19 maja 2009
Zapach czekolady.
W zasadzie nie ma o czym pisac.
Niemiły szkolny incydent. Zmarnowanych wiele godzin.
A! przepraszam. Karmiłam dziś owce! Cudna sprawa. Pomijając fakt, że biły się o koniczynkę z ręki.
a z tematu...
czekolada wedla pachnie pięknie...
nie wiem czy wynikało to z czekoladowego głodu, czy z jej jakości, ale coś pięknego.
Nawet cudowna milka nie ma takiego zapachu...
ach...
a jak opiszesz smak brukselki?
ja dziś jadłam jedną w zupie własnego i hortexu autorstwa. smakowała brukselkowo... ;)
Niemiły szkolny incydent. Zmarnowanych wiele godzin.
A! przepraszam. Karmiłam dziś owce! Cudna sprawa. Pomijając fakt, że biły się o koniczynkę z ręki.
a z tematu...
czekolada wedla pachnie pięknie...
nie wiem czy wynikało to z czekoladowego głodu, czy z jej jakości, ale coś pięknego.
Nawet cudowna milka nie ma takiego zapachu...
ach...
a jak opiszesz smak brukselki?
ja dziś jadłam jedną w zupie własnego i hortexu autorstwa. smakowała brukselkowo... ;)
Gdy mogąc wybrać, wybrał zamiast domu
Gniazdo na skałach orła, niechaj umie
Spać, gdy źrenice czerwone od gromu
I słychać jęk szatanów w sosen szumie
Tak żyłem
Gniazdo na skałach orła, niechaj umie
Spać, gdy źrenice czerwone od gromu
I słychać jęk szatanów w sosen szumie
Tak żyłem
"Beniowski"
a skad z samego rana wziął mi się grób agamnemona - nie wiem... ;) pewnie z niewyspania...
niedziela, 17 maja 2009
bierzmowanie
taa.
niedziela. niedzielnie. niedzielą. niedzieli.
było dziś bierzmowanie Moniki. całkiem spoko. w sumie szybka akcja i po sprawie.
dawno nie pisałam, bo masa złych myśli w głowie.
Śniło mi się dziś, że zostałam zabita. Chociaz to może duże słowa.
Jechała autobusem 11 z babcią, ale nie było mi po drodze do domu. Więc wysiadłam przy światłach. Padał deszcz. Więc postanowiłam przejść na drugą stronę ulicy, żeby wrócić do domu 5, przechodząc (a w sumie przebiegając) przez ulicę, uderzył we mnie samochód - taki dostawczy pocztowy - żółty. Nawet pamiętam twarz kierowcy. Przerażona perspektywą uderzenia go we mnie chciałam się cofnąć, ale nawet nie było gdzie. Poczułam uderzenie i potworny ból. Tak mocny, że się obudziłam.
W związku z myślami, sen trochę mnie zmroził...
niedziela. niedzielnie. niedzielą. niedzieli.
było dziś bierzmowanie Moniki. całkiem spoko. w sumie szybka akcja i po sprawie.
dawno nie pisałam, bo masa złych myśli w głowie.
Śniło mi się dziś, że zostałam zabita. Chociaz to może duże słowa.
Jechała autobusem 11 z babcią, ale nie było mi po drodze do domu. Więc wysiadłam przy światłach. Padał deszcz. Więc postanowiłam przejść na drugą stronę ulicy, żeby wrócić do domu 5, przechodząc (a w sumie przebiegając) przez ulicę, uderzył we mnie samochód - taki dostawczy pocztowy - żółty. Nawet pamiętam twarz kierowcy. Przerażona perspektywą uderzenia go we mnie chciałam się cofnąć, ale nawet nie było gdzie. Poczułam uderzenie i potworny ból. Tak mocny, że się obudziłam.
W związku z myślami, sen trochę mnie zmroził...
czwartek, 14 maja 2009
kilka słów o wczoraj.
rosyjski szybciutko minął, ale myślę, że to dlatego, że ukradli pociąg i będziemy się trochę spóźniać... ;)
po rosyjskim godzina przerwy, podczas której nie wiem co robiłyśmy.
Teatr, jak to teatr. trochę nudno. Zauważyłam, że zupełnie się wyłączam, nawet nie wiedząc kiedy... Więc i to minęło dość szybko.
Za to na analizę spóźniłyśmy się ponad 20 minut, bo byłyśmy u A. porozmawiać o pracach, zgubiła się moja pierwsza strona. ;)
Później wycieczka teoretycznie na Pieczewo, ale zobaczyłyśmy Lidla, więc wysiadłyśmy... ;)
Dzień całkiem spoko. Bardzo emocjonalnie reaguję niestety na brak T. bo dawno się nie widzieliśmy. i jestem niesprawiedliwa. ;(
Pozszywam dziś te lecące gęsi, to może i zdążę wrzucić na tamtego bloga zdjęcia.
Będę dziś bawić się w nianię... ;)
po rosyjskim godzina przerwy, podczas której nie wiem co robiłyśmy.
Teatr, jak to teatr. trochę nudno. Zauważyłam, że zupełnie się wyłączam, nawet nie wiedząc kiedy... Więc i to minęło dość szybko.
Za to na analizę spóźniłyśmy się ponad 20 minut, bo byłyśmy u A. porozmawiać o pracach, zgubiła się moja pierwsza strona. ;)
Później wycieczka teoretycznie na Pieczewo, ale zobaczyłyśmy Lidla, więc wysiadłyśmy... ;)
Dzień całkiem spoko. Bardzo emocjonalnie reaguję niestety na brak T. bo dawno się nie widzieliśmy. i jestem niesprawiedliwa. ;(
Pozszywam dziś te lecące gęsi, to może i zdążę wrzucić na tamtego bloga zdjęcia.
Będę dziś bawić się w nianię... ;)
wtorek, 12 maja 2009
krótko.
Dzień Cygana z akordeonem.
Dzień Świra.
Panna z mokrą głową ma na imię Irenka.
jutro uzupełnię.... ;)
Dzień Świra.
Panna z mokrą głową ma na imię Irenka.
jutro uzupełnię.... ;)
poniedziałek, 11 maja 2009
taaa
co za marny dzień. wszystko chyba przez złe samopoczucie...
ale dziś doszliśmy do wspaniałego porozumienia!
będzie tylko jedno wesele! co prawda dłuższe, ale i niewysokim kosztem... dobrze mi z tym.
czuję się szczęśliwa, bo wreszcie normalnie rozmawiamy, dochodzę też do sensownych wniosków.
Ci z którymi chcę świętować są wyjątkowi, a wyjątkowych ludzi niema zbyt wielu.
ach... chciałabym już Mu ślubować...
kocham zuchy - świruchy...!
brzuszek chodzi i boli cały czas. ale ponoć będzie lepiej...
i sprostowanie:
zdanie brzmieć powinno:
Marysia zapytała czy lubi pomidory, bo chciała zrobić Michałowi kanapkę, jednak okazało się że zabrakło chleba, dlatego postanowiła pójść do sklepu, więc żeby zaoszczędzić czas, postanowiła pojechać rowerem, ale okazało się, że opona jest przebita, więc Marysia poszła do kolegi, od którego chciała pożyczyć pompkę, ale on nie chciał jej pożyczyć Marysi, ponieważ był w niej zakochany i nie chciał, żeby ta robiła kanapki Michałowi, w wyniku tego Michał umarł z głodu, Marysia z rozpaczy umarła zaraz po nim, a kolega wbił sobie pompkę w tchawicę i też umarł.
ale dziś doszliśmy do wspaniałego porozumienia!
będzie tylko jedno wesele! co prawda dłuższe, ale i niewysokim kosztem... dobrze mi z tym.
czuję się szczęśliwa, bo wreszcie normalnie rozmawiamy, dochodzę też do sensownych wniosków.
Ci z którymi chcę świętować są wyjątkowi, a wyjątkowych ludzi niema zbyt wielu.
ach... chciałabym już Mu ślubować...
kocham zuchy - świruchy...!
brzuszek chodzi i boli cały czas. ale ponoć będzie lepiej...
i sprostowanie:
zdanie brzmieć powinno:
Marysia zapytała czy lubi pomidory, bo chciała zrobić Michałowi kanapkę, jednak okazało się że zabrakło chleba, dlatego postanowiła pójść do sklepu, więc żeby zaoszczędzić czas, postanowiła pojechać rowerem, ale okazało się, że opona jest przebita, więc Marysia poszła do kolegi, od którego chciała pożyczyć pompkę, ale on nie chciał jej pożyczyć Marysi, ponieważ był w niej zakochany i nie chciał, żeby ta robiła kanapki Michałowi, w wyniku tego Michał umarł z głodu, Marysia z rozpaczy umarła zaraz po nim, a kolega wbił sobie pompkę w tchawicę i też umarł.
niedziela, 10 maja 2009
Niedzielnik.
Dzień raczej smętny...
Połowa przespana, połowa przeleżana.
Z ważnych wydarzeń, zostałam zaplasterkowana.
o.
Połowa przespana, połowa przeleżana.
Z ważnych wydarzeń, zostałam zaplasterkowana.
o.
sobota, 9 maja 2009
Rady.
zmęczona jakaś jestem.
niby irytacja, ale w sumie i zadowolenie.
zaczynam wychodzić na prostą z zaległościami...
za to tak obok mnie jakoś pusto... i smutno.
czekam i czekam, a Go ciągle nie ma...

niby irytacja, ale w sumie i zadowolenie.
zaczynam wychodzić na prostą z zaległościami...
za to tak obok mnie jakoś pusto... i smutno.
czekam i czekam, a Go ciągle nie ma...

"Boję się nieba w Twoich oczach...
Drżysz jeszcze oczy zamglone
Zrobisz wszystko o co poproszę
Muszę wierzyć przecież mnie kochasz
Krótka chwila i wracasz na morze..."
ale może już niedługo...
czwartek, 7 maja 2009
Znikomek
"W cienistym istnień bezładzie Znikomek błąka się skocznie.
Jedno ma oko błękitne, a drugie — piwne, więc raczej
Nie widzi świata tak samo, lecz każdym okiem — inaczej —
I nie wie, który z tych światów jest rzeczywisty — zaocznie?"
Jedno ma oko błękitne, a drugie — piwne, więc raczej
Nie widzi świata tak samo, lecz każdym okiem — inaczej —
I nie wie, który z tych światów jest rzeczywisty — zaocznie?"
B. Leśmian
Na razie tyle. Przyjemny dzień :)
i oczekiwanie...
i oczekiwanie...
środa, 6 maja 2009
środa
Ha!
dostałam z rosyjskiego 5! :D pełna radość... :)
lubię wymyślać trasy powrotu i ogólnego przemieszczania się po Olsztynie. Ale dziś mnie lekko poniosło, tzn. zbyt słabo się jednak orientuję w pewnych miejscach. Dlatego Natasza została zmuszona przeleźć przez mur ku jej wielkiej rozpaczy... ;) a mi i Aśce weszło chyba w krew przełażenie przez płoty... ;) korzystamy z okazji i młodości.
później głupawka na nowoodkrytym placu zabaw! jak znajdę kabel do telefonu to wrzucę zdjęcie Klaudyny - pająka.
a inne spawy?
no cóż. Ciężko. Bardzo dużo poważnych rozmów.
Ustaliliśmy dziś coś, na czym bardzo mi zależy...
Moim problemem jest chyba to, że nie umiem mówić o swoich problemach... :(
I powstaje wiele niedomówień... Mam nadzieję, że się skończą.
Szyję poduszkę z książki. Ciekawe czy mi pójdzie. Bo są tylko opisy.
Ale dam radę! W końcu jestem zdolnym człowiekiem.
Dziś DWIE WAŻNE OSOBY przypomniały mi, że jestem dla nich ważna. Miłe to i cieplej mi na serduszku... :)
dostałam z rosyjskiego 5! :D pełna radość... :)
lubię wymyślać trasy powrotu i ogólnego przemieszczania się po Olsztynie. Ale dziś mnie lekko poniosło, tzn. zbyt słabo się jednak orientuję w pewnych miejscach. Dlatego Natasza została zmuszona przeleźć przez mur ku jej wielkiej rozpaczy... ;) a mi i Aśce weszło chyba w krew przełażenie przez płoty... ;) korzystamy z okazji i młodości.
później głupawka na nowoodkrytym placu zabaw! jak znajdę kabel do telefonu to wrzucę zdjęcie Klaudyny - pająka.
a inne spawy?
no cóż. Ciężko. Bardzo dużo poważnych rozmów.
Ustaliliśmy dziś coś, na czym bardzo mi zależy...
Moim problemem jest chyba to, że nie umiem mówić o swoich problemach... :(
I powstaje wiele niedomówień... Mam nadzieję, że się skończą.
Szyję poduszkę z książki. Ciekawe czy mi pójdzie. Bo są tylko opisy.
Ale dam radę! W końcu jestem zdolnym człowiekiem.
Dziś DWIE WAŻNE OSOBY przypomniały mi, że jestem dla nich ważna. Miłe to i cieplej mi na serduszku... :)
wtorek, 5 maja 2009
:)
humor z rana dobry jak śmietana! ;)
mimo niewyspania jakoś mi radośnie i lekko! :D
popołudnie jakieś smętne.
wieczór w miłym towarzystwie. :)
mimo, że początkowo myślałam, że będzie ochrzan po całej linii...! a skończyło się tak pozytywnie... :)
trochę plot, trochę rad, trochę żali. Potrzebne mi to było. Bo mimo wspaniałego człowieka u boku, brak mi kobiety do pogadania.
A tej kobiety zupełnie nie doceniałam ostatnio...!
więc :* dla Niej, mimo, że nie przeczyta tego... Zawdzięczam jej bardzo wiele, więcej niż mi się nawet teraz wydaje...
i ogłaszam pełną mobilizację sił! Będę działać teraz, żeby później móc się lenić...! o!
mimo niewyspania jakoś mi radośnie i lekko! :D
popołudnie jakieś smętne.
wieczór w miłym towarzystwie. :)
mimo, że początkowo myślałam, że będzie ochrzan po całej linii...! a skończyło się tak pozytywnie... :)
trochę plot, trochę rad, trochę żali. Potrzebne mi to było. Bo mimo wspaniałego człowieka u boku, brak mi kobiety do pogadania.
A tej kobiety zupełnie nie doceniałam ostatnio...!
więc :* dla Niej, mimo, że nie przeczyta tego... Zawdzięczam jej bardzo wiele, więcej niż mi się nawet teraz wydaje...
i ogłaszam pełną mobilizację sił! Będę działać teraz, żeby później móc się lenić...! o!
poniedziałek, 4 maja 2009
marudnie.
Mimo, że byłam w szkole, to jakbym nie była, nędzna wycieczka po Olsztynie.
Później trochę mniej nędznie po Ostródzie.
Jako, że marudzę, to nie będę chyba pisać więcej.
Ktoś obiecał mi list.
Jutro trudna wizyta. I ważna decyzja. Eh......
Później trochę mniej nędznie po Ostródzie.
Jako, że marudzę, to nie będę chyba pisać więcej.
Ktoś obiecał mi list.
Jutro trudna wizyta. I ważna decyzja. Eh......
niedziela, 3 maja 2009
patriotycznie
Lubię takie konkretne dni. :)
Tęskno mi chyba za Kościołem, w ogóle za patriotyzmem, żyję sobie ostatnio sama dla siebie i jeszcze dla Tego Kogoś, ale wszystko jest takie zamknięte w moich czterech ścianach.
Mam dorosłych znajomych, albo bardzo młodych. A gdzie mój przedział wiekowy?
eh. Już więcej pisać nie będę dziś.
w domu - dalej tragicznie...
Tęskno mi chyba za Kościołem, w ogóle za patriotyzmem, żyję sobie ostatnio sama dla siebie i jeszcze dla Tego Kogoś, ale wszystko jest takie zamknięte w moich czterech ścianach.
Mam dorosłych znajomych, albo bardzo młodych. A gdzie mój przedział wiekowy?
eh. Już więcej pisać nie będę dziś.
w domu - dalej tragicznie...
sobota, 2 maja 2009
flagowo - szyciowo
Dziś pełna mobilizacja.
Ustawiłam wczoraj budzik na 6.37 i drzemkę co 7 minut, żeby zdążyć wziąć prysznic i się rozbudzić... :)
Jednak z każdym dźwiękiem kończącej się drzemki rozważałam wstanę - nie wstanę, co za różnica czy będę czy nie będę... ;)
ale zwalczyłam lenia i wstałam. Szybki prysznic, długie poszukiwania munduru, i poszłam na obchody święta flagi państwowej. Jak zwykle opóźnienie, więc i irytacja. No ale nic, postaliśmy na słoneczku, posłuchaliśmy średnio atrakcyjnego występu chórku szkolnego i super występu orkiestry dętej z Iławy, pomijając wytęp PinUp Girl's, tańczących do muzyki w/w orkiestry... ;)
choć męskiej części na pewno się podobało!
Później nagraliśmy z 51' Gaudeamus Igitur bo potrzebują jej do zadań na Grunwald.
A w domu przymuszona do robienia porządków, wyjęłam satynkę na sukienkę i Burdy w poszukiwaniu czegoś ciekawego, nic nie znalazłam, ale już szyciowo zmotywowana usiadłam do maszyny i skończyłam poduszkę - do zobaczenia na sąsiednim blogu... ;)
Mój dzielny Rycerz popedałował dziś do Sztutowa (o ile się nie mylę, bo koncepcję zmieniał wiele razy... ;)). Ciekawe jak się czuje po tej wyprawie? ;)
Ja opaliłam się trochę mundurowo - od spódnicy do getr i ręce do łokcia. ;) taki już mój los. ;)
w domu dalej beznadziejnie... ;(
Ustawiłam wczoraj budzik na 6.37 i drzemkę co 7 minut, żeby zdążyć wziąć prysznic i się rozbudzić... :)
Jednak z każdym dźwiękiem kończącej się drzemki rozważałam wstanę - nie wstanę, co za różnica czy będę czy nie będę... ;)
ale zwalczyłam lenia i wstałam. Szybki prysznic, długie poszukiwania munduru, i poszłam na obchody święta flagi państwowej. Jak zwykle opóźnienie, więc i irytacja. No ale nic, postaliśmy na słoneczku, posłuchaliśmy średnio atrakcyjnego występu chórku szkolnego i super występu orkiestry dętej z Iławy, pomijając wytęp PinUp Girl's, tańczących do muzyki w/w orkiestry... ;)
choć męskiej części na pewno się podobało!
Później nagraliśmy z 51' Gaudeamus Igitur bo potrzebują jej do zadań na Grunwald.
A w domu przymuszona do robienia porządków, wyjęłam satynkę na sukienkę i Burdy w poszukiwaniu czegoś ciekawego, nic nie znalazłam, ale już szyciowo zmotywowana usiadłam do maszyny i skończyłam poduszkę - do zobaczenia na sąsiednim blogu... ;)
Mój dzielny Rycerz popedałował dziś do Sztutowa (o ile się nie mylę, bo koncepcję zmieniał wiele razy... ;)). Ciekawe jak się czuje po tej wyprawie? ;)
Ja opaliłam się trochę mundurowo - od spódnicy do getr i ręce do łokcia. ;) taki już mój los. ;)
w domu dalej beznadziejnie... ;(
piątek, 1 maja 2009
jakoś tak
dziwne dwa dni (dziś i wczoraj) upłynęły głównie pod znakiem Tomka.
Podjęliśmy ważną decyzję. Byliśmy na 18 Uli. Całkiem przyjemnie, ale męcząca była podróż do domu.
W zasadzie nie potrafię nic więcej napisać.
Jakaś taka zmęczona jestem. Chyba za dużo się dzieje.
Muszę dziś zrobić trzy specjalne prace. Tak, żeby na jutro były gotowe.
Muszę też skontaktować się z firmami robiącymi hafty na koszulkach, bo przyszło nam do głowy, że chcemy mieć takie ładne haftowane.
Jutro święto flagi państwowej, idę na imprezę z tej okazji - ale bez szaleństw. Będzie bity rekord w rozwijaniu flagi. 150 metrów. A na PORE Maczek powiedział, że to będzie 1,5 kilometra tej flagi... więc nawet nie potrafiłam sobie tego wyobrazić. ;)
a w domu ruina. ;(
Podjęliśmy ważną decyzję. Byliśmy na 18 Uli. Całkiem przyjemnie, ale męcząca była podróż do domu.
W zasadzie nie potrafię nic więcej napisać.
Jakaś taka zmęczona jestem. Chyba za dużo się dzieje.
Muszę dziś zrobić trzy specjalne prace. Tak, żeby na jutro były gotowe.
Muszę też skontaktować się z firmami robiącymi hafty na koszulkach, bo przyszło nam do głowy, że chcemy mieć takie ładne haftowane.
Jutro święto flagi państwowej, idę na imprezę z tej okazji - ale bez szaleństw. Będzie bity rekord w rozwijaniu flagi. 150 metrów. A na PORE Maczek powiedział, że to będzie 1,5 kilometra tej flagi... więc nawet nie potrafiłam sobie tego wyobrazić. ;)
a w domu ruina. ;(
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)