środa, 10 czerwca 2009

Elbląg dzień 1.

Całkiem przyjemniaszczy dzień :)

udało się sprawnie załatwić to co trzeba było, PM T. został przewodnikiem, może mnie dogoni... :)

Ci, którzy chcieli pokazali, że jestem tu miło widziana, Ci którzy nie chcieli nie pokazali... :)
Lody z okazji uczczenia dzisiejszego sukcesu o smaku czekolady z chilli nie należą do moich ulubionych, więc T został przymuszony do ich spożycia... :)
Poznałam miłą Kasię, spotkaliśmy Madzię, która wywołała u mnie przypływ sympatii :)

Tylko ból zęba przyprawia mnie o mdłości...
Teraz kot śpi na łóżku, a T. się kąpie.
Co do kota mam mieszane odczucia...
Chyba przez to, że jest nieprzewidywalna to trochę się jej boję...
Bo zabrałam mu możliwość spania z Panem i zajęłam jej miejsce. Więc patrzy na mnie wielkimi zielonymi oczami...

Ja chyba już nie ufam istotom o zielonych oczach...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz