Siedzę sobie na bryzie, wieje wiaterek, jest przyjemnie ciepło.
PMT ciężko pracuje z Sękusiem.
Zaczynam się oswajać z widokiem wody i łódek. Już chyba sam fakt przebywania w ich okolicy nie jest tak bardzo przerażający...
paznokcie mam w kolorach tęczy, jednak to co wydawało mi się urocze kilka miesięcy temu, dziś już trochę zastanawia. Może to po prostu złe dobranie kolorów?
W tym roku jestem nadzwyczaj opalona. Całkiem fajne uczucie, ale PMT stwierdził, że wyglądam jak murzynka, bo od zewnątrz mam bardzo opalone dłonie, ale od środka są jaśniutkie ( w końcu nieskalane praca, nie? ;) )
Wczoraj padło między nami pewne wyznanie, które mnie okropnie zestresowało. Ale przy tym uspokoiło. Coraz częściej myślę sobie, że PTM jest dla mnie taką opoką, której zawsze brakowało w moim życiu. Tylko niestety ja wprowadzam wielkie zamieszanie w jego życiu...
Co do naszej nowej pasji. Nawiązaliśmy kontakt z bardzo przyjacielską i pomocną Ingą z Małego Zamyszania, która jest wręcz swego rodzaju mysią mentorką... ;)
Wczoraj w Gdańsku udało nam się kupić transporterek i poidełko dla naszych mysiaczków... :)
jak ja bym chciała już wrzesień...!
i z ostatniej chwili - kupiliśmy klatkę mysiakom...:D
czwartek, 30 lipca 2009
wtorek, 28 lipca 2009
Wakacyjnie
Dużo się działo. Chyba w sumie nie chce mi się tego opisywać...
Poplątałam sobie w życiu, popsułam kilka spraw. Ale może tak właśnie miało być?
Obecnie wykorzystuję 9 dniowy urlop od pracy jakże satysfakcjonującej.
Siedzę u PMT, jutro wybywamy na Jarmark Dominikański... :)
A i mam już całe 21 lat...! Jak ten czas leci...
Piję właśnie pyszną truskawkóweczkę. Mocne toto, ale wchodzi jak woda... ;)
Udało nam się dziś na szmatach upolować fajną kurteczkę turystyczną za ogromne pieniądze... bo aż całe 10,60 zł... :D
aha! no i najważniejsze! Zarezerwowaliśmy sobie u Mysiadłów rasowe myszki dwie: czekoladowe lub czarne. Dla wtajemniczonych rasy: shs tan ;) urodziły się w moje urodziny, więc to jakieś przeznaczenie ;) Imiona tez pewnie będą ciekawe, bo z miotu G2.
Jeśli wszystko pójdzie tak jak trzeba, bo w przyszłym miesiącu zamieszkają z nami :)
to chyba będzie nasza nowa pasja. I już się nie możemy doczekać.
Niech ten miesiąc szybciej mija, zwłaszcza, że to będzie miesiąc pracy z trociniakami... ;)
Poplątałam sobie w życiu, popsułam kilka spraw. Ale może tak właśnie miało być?
Obecnie wykorzystuję 9 dniowy urlop od pracy jakże satysfakcjonującej.
Siedzę u PMT, jutro wybywamy na Jarmark Dominikański... :)
A i mam już całe 21 lat...! Jak ten czas leci...
Piję właśnie pyszną truskawkóweczkę. Mocne toto, ale wchodzi jak woda... ;)
Udało nam się dziś na szmatach upolować fajną kurteczkę turystyczną za ogromne pieniądze... bo aż całe 10,60 zł... :D
aha! no i najważniejsze! Zarezerwowaliśmy sobie u Mysiadłów rasowe myszki dwie: czekoladowe lub czarne. Dla wtajemniczonych rasy: shs tan ;) urodziły się w moje urodziny, więc to jakieś przeznaczenie ;) Imiona tez pewnie będą ciekawe, bo z miotu G2.
Jeśli wszystko pójdzie tak jak trzeba, bo w przyszłym miesiącu zamieszkają z nami :)
to chyba będzie nasza nowa pasja. I już się nie możemy doczekać.
Niech ten miesiąc szybciej mija, zwłaszcza, że to będzie miesiąc pracy z trociniakami... ;)
poniedziałek, 15 czerwca 2009
eh.
Zły czas, ale i czas wyzwolenia.
Zjadłam pół kilograma czereśni. Słodkie były...:)
Czeka na mnie jeszcze kilogram arbuza, i trochę truskawek.
Poważnie uzupełniam potas, wapń, magnez i witaminki C, P i grupę B:)
Bo już mi kilku składników brakuje.
Co ja mam więcej powiedzieć...?
Jeszcze kilka dni i z T. się zobaczymy...:) a potem jeszcze kilka dni i wyjeżdżamy. Więc jeszcze więcej uśmiechu:))))
Są też problemy i widmo ich konsekwencji. Ale po co pisać i czytać o smutkach...?
Zjadłam pół kilograma czereśni. Słodkie były...:)
Czeka na mnie jeszcze kilogram arbuza, i trochę truskawek.
Poważnie uzupełniam potas, wapń, magnez i witaminki C, P i grupę B:)
Bo już mi kilku składników brakuje.
Co ja mam więcej powiedzieć...?
Jeszcze kilka dni i z T. się zobaczymy...:) a potem jeszcze kilka dni i wyjeżdżamy. Więc jeszcze więcej uśmiechu:))))
Są też problemy i widmo ich konsekwencji. Ale po co pisać i czytać o smutkach...?
piątek, 12 czerwca 2009
Elbląg/Olsztyn/Ostróda
Ach... Dobrze, że mój PM T. pomyślał i ustawił dwa budziki... ;) bo na swój nie zareagował, albo on nie dzwonił. Natomiast mój ma wredny dzwonek, wiec nie dało się spać...
Łzy przy pożegnaniu, jakbyśmy się rozstawali na najbliższy miesiąc... ;) a być może znów się przytulę jutro... :) ale nie wyprzedzajmy faktów...!
Olsztyn, jak Olsztyn, nieprzyjazny dla podróżniczki Klaudyny.
Zaliczyłam scs, wygrałam 10 zł w chipsach..., a dokładniej znalazłam je w paczce:)
Więc zaszalałam i za połowę doładowałam konto a za drugą wróciłam busem do domku.
Miły gest dresa, po którym zupełnie bym się tego nie spodziewała, ustąpił mi miejsca, i to tak jakoś zgrabnie, bez wymuszania... ;)
Powędrowałam dziś do hufca, bardzo niechętnie, ale cóż. Sprzątnęłyśmy salę. Złapałam bulwersa, ale już mi chyba minął...
I zaraz zjem smażonego kalafiorka... :) mniam! :)
i do tego tego zdjęcie które poretuszowałam równo... mam nadzieję, że nie widać za bardzo... ;)
tak je bardzo lubię... :)
Łzy przy pożegnaniu, jakbyśmy się rozstawali na najbliższy miesiąc... ;) a być może znów się przytulę jutro... :) ale nie wyprzedzajmy faktów...!
Olsztyn, jak Olsztyn, nieprzyjazny dla podróżniczki Klaudyny.
Zaliczyłam scs, wygrałam 10 zł w chipsach..., a dokładniej znalazłam je w paczce:)
Więc zaszalałam i za połowę doładowałam konto a za drugą wróciłam busem do domku.
Miły gest dresa, po którym zupełnie bym się tego nie spodziewała, ustąpił mi miejsca, i to tak jakoś zgrabnie, bez wymuszania... ;)
Powędrowałam dziś do hufca, bardzo niechętnie, ale cóż. Sprzątnęłyśmy salę. Złapałam bulwersa, ale już mi chyba minął...
I zaraz zjem smażonego kalafiorka... :) mniam! :)
i do tego tego zdjęcie które poretuszowałam równo... mam nadzieję, że nie widać za bardzo... ;)
tak je bardzo lubię... :)
czwartek, 11 czerwca 2009
Elbląg dzień 2.
Mimo, że mało aktywny to i tak ciężka głowa i mało myśli...
W zasadzie nie robiliśmy nic oprócz rozgrywek w simsy 3 ;) już nawet córkę mamy, a drugie dziecko w drodze... :)
tak się dziś zaczęłam zastanawiać, czy to nie jest moja ostatnia wizyta tutaj przed wyprowadzką...
Bo tak naprawdę zostało niewiele dni, a większość z nich i tak spędzimy na emigracji krajowej (o ile w ogóle można tak powiedzieć...)... A resztę snując się gdzieś po kątach naszych okolic.
Co do przeprowadzki... Już chyba oboje mamy poczucie, że dom, który wybraliśmy naprawdę stanie się naszym domem. Wymarzonym domem Klaudyny... ;)
Już nawet opracowałam teorię, że wejdziemy w jego posiadanie przez zasiedzenie... :)
ale nie uprzedzajmy faktów, bo co jeśli jakiś zły ludź zarządzi inaczej niz my chcemy...?
W zasadzie nie robiliśmy nic oprócz rozgrywek w simsy 3 ;) już nawet córkę mamy, a drugie dziecko w drodze... :)
tak się dziś zaczęłam zastanawiać, czy to nie jest moja ostatnia wizyta tutaj przed wyprowadzką...
Bo tak naprawdę zostało niewiele dni, a większość z nich i tak spędzimy na emigracji krajowej (o ile w ogóle można tak powiedzieć...)... A resztę snując się gdzieś po kątach naszych okolic.
Co do przeprowadzki... Już chyba oboje mamy poczucie, że dom, który wybraliśmy naprawdę stanie się naszym domem. Wymarzonym domem Klaudyny... ;)
Już nawet opracowałam teorię, że wejdziemy w jego posiadanie przez zasiedzenie... :)
ale nie uprzedzajmy faktów, bo co jeśli jakiś zły ludź zarządzi inaczej niz my chcemy...?
środa, 10 czerwca 2009
Elbląg dzień 1.
Całkiem przyjemniaszczy dzień :)
udało się sprawnie załatwić to co trzeba było, PM T. został przewodnikiem, może mnie dogoni... :)
Ci, którzy chcieli pokazali, że jestem tu miło widziana, Ci którzy nie chcieli nie pokazali... :)
Lody z okazji uczczenia dzisiejszego sukcesu o smaku czekolady z chilli nie należą do moich ulubionych, więc T został przymuszony do ich spożycia... :)
Poznałam miłą Kasię, spotkaliśmy Madzię, która wywołała u mnie przypływ sympatii :)
Tylko ból zęba przyprawia mnie o mdłości...
Teraz kot śpi na łóżku, a T. się kąpie.
Co do kota mam mieszane odczucia...
Chyba przez to, że jest nieprzewidywalna to trochę się jej boję...
Bo zabrałam mu możliwość spania z Panem i zajęłam jej miejsce. Więc patrzy na mnie wielkimi zielonymi oczami...
Ja chyba już nie ufam istotom o zielonych oczach...
udało się sprawnie załatwić to co trzeba było, PM T. został przewodnikiem, może mnie dogoni... :)
Ci, którzy chcieli pokazali, że jestem tu miło widziana, Ci którzy nie chcieli nie pokazali... :)
Lody z okazji uczczenia dzisiejszego sukcesu o smaku czekolady z chilli nie należą do moich ulubionych, więc T został przymuszony do ich spożycia... :)
Poznałam miłą Kasię, spotkaliśmy Madzię, która wywołała u mnie przypływ sympatii :)
Tylko ból zęba przyprawia mnie o mdłości...
Teraz kot śpi na łóżku, a T. się kąpie.
Co do kota mam mieszane odczucia...
Chyba przez to, że jest nieprzewidywalna to trochę się jej boję...
Bo zabrałam mu możliwość spania z Panem i zajęłam jej miejsce. Więc patrzy na mnie wielkimi zielonymi oczami...
Ja chyba już nie ufam istotom o zielonych oczach...
wtorek, 9 czerwca 2009
Subskrybuj:
Posty (Atom)