W sumie już przyszedł. Lubię luty, jest krótki i konkretny. 22 lutego mój dziadek ma urodziny. Tak jak R. Baden-Powell i Oliwia Powell.
Tak bardzo bym chciała, żeby te myśli niespokojne były radosne...
I nasuwa się od razu ale...
Miniony luty z pozoru był spokojny, smutny, pełen zadumy. Ale w ukryciu działo się wiele. i teraz wraca jakaś głupia myśl, że fajnie byłoby do tego wrócić. Ale nie wrócę. Nie ma do czego wracać. Ludzie tamtego czasu wydorośleli, mają inne priorytety, pasje chyba już też.
Mówią, żeby idąc przez życie nie palić za sobą mostów. Szkoda, że czasem odkrywam gorejący za mną most trochę za późno.
Nie lubię się dzielić. I to, że on kiedyś był czyjś nie istnieje w moim świecie. Teraz jest mój. I tylko to się liczy.
Skąd wiemy, że istnieje Madryt? Jakie są na to dowody?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz