sobota, 13 lutego 2010

Przyjęcie zaręczynowe...

No cóż, dobrze, że siedziałam, bo bym padła. Ze śmiechu...
Pewna znana nam para niedawno się zaręczyła. I z tej okazji planują urządzić przyjęcie zaręczynowe. Zaproszeni mogą przybyć "z partnerami". Kto z nas będzie zaproszonym, a kto partnerem? Tym razem to mi przypadnie w udziale to piękne określenie.

Czy to Hameryka już?

Ludzie litości! Chwała nam, że jesteśmy na emigracji i może ominie nas to znakomite przyjęcie... Bo czy taka impreza to już coctail party? I obowiązuje odpowiedni strój? Czy na takie przyjęcie przynosi się prezent? A jeśli tak to cóż ofiarować "na nową drogę życia"...?

A może to my jesteśmy zacofani i nie wiemy, że taka moda już przyszła? ;)
Jeśli tak to nadrobimy. W końcu Tomek ma w połowie marca urodziny, więc żeby nie kłopotać szanownych gości zaprosimy ich najwyżej na double party: urodzinowo - zaręczynowe... Jakie ma znaczenie, że będzie to już pół roku po doniosłym fakcie...? ;)


Hahahahaha....

Pozdrawiam tych sparowanych i tych pojedynczych. Koniec zaręczynowych wariacji...!



*jeśli obrażam tym postem czyjeś uczucia to bardzo przepraszam. Nie miałam takiego zamiaru ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz