wtorek, 26 stycznia 2010

ona

spotkałam ją przypadkiem w sklepie zachodząc po bułkę na późne śniadanie. Stała tyłem i przeszło mi przez myśl, że tak właśnie chciałabym się ubierać. A kiedy się odwróciła, lekko mnie wmurowało. i szybko musiałam ubrać się w uśmiech.
Kilka miłych słów wymienionych w kolejce. I szłyśmy ten krótki kawałek do domu. Opowiadała mi jak to jest z jej Tomkiem w zimę. A ja to wiedziałam. Bo to kiedyś był mój Tomek...

2 komentarze:

  1. Ten blog jest taki tajemniczy...
    Może napisz jakąś książkę?
    Super by się czytało ;)

    OdpowiedzUsuń