spotkałam ją przypadkiem w sklepie zachodząc po bułkę na późne śniadanie. Stała tyłem i przeszło mi przez myśl, że tak właśnie chciałabym się ubierać. A kiedy się odwróciła, lekko mnie wmurowało. i szybko musiałam ubrać się w uśmiech.
Kilka miłych słów wymienionych w kolejce. I szłyśmy ten krótki kawałek do domu. Opowiadała mi jak to jest z jej Tomkiem w zimę. A ja to wiedziałam. Bo to kiedyś był mój Tomek...
i mój?
OdpowiedzUsuńTen blog jest taki tajemniczy...
OdpowiedzUsuńMoże napisz jakąś książkę?
Super by się czytało ;)