Dziś właśnie na zakończenie dnia takie usłyszałam...
Dla osoby postronnej mogłyby zabrzmieć naiwnie, może dziecinnie. Ale dla mnie... cóż.
Wzruszyłam się... Bo takie wyznanie to rzadkość.
Nie chodzi tu o wyznanie Tomka, (one też mnie wzruszają, [żeby nie było] ale w inny sposób...) a o wyzanie mojego Przyjaciela.
Kurcze. W okolicznościach w jakich się znajdujemy każde słowo musi być przemyślane w głowie i dopiero wypowiedziane...
z moją porywczością słowną uczę się przy Nim opanować emocje.
czasem jest na prawdę trudno...
Dziękuję, że wciąż chcesz być...!
wtorek, 13 kwietnia 2010
środa, 7 kwietnia 2010
Wielkanocy moc.
W głowie bardzo dużo myśli, nie wiem jak je wszystkie poukładać...
Dawno już tak mocno nie przeżywałam tylu emocji...
Jestem naiwna.
Długo myślałam czy o tym tu napisać...
Może napiszę i zamknę przeszłość sama? Bez jego udziału?
I mój świat będzie uboższy o tą jedną osobę.
Nie spodziewałam się, że historie sprzed kilku dobrych lat mogą tak strasznie zaboleć.
Zwłaszcza, że mam u boku tak cudownego człowieka.
Wielki Czwartek minął mi w spokoju ducha i ciała. Wróciły co prawda wspomnienia związane z M. i jego decyzją.
Próbuję sobie w głowie ułożyć czy najpierw były słowa: "Chodźcie ze mną, a uczynię was rybakami łowiącymi ludzi" (Mt 4, 19), czy wiadomość o jego decyzji...
Sięgnęłam do wiarygodnego źródła. Najpierw były słowa, które wypowiedział. Myślałam, że były skierowane do mnie, ale okazało się, że do Niego.
Dziś wspominam to bez rozdarcia, bólu... Wcześniej strasznie mnie przejęło. Nie pamiętam czy płakałam jeszcze przy Nim, czy już w domu.
Dziś jestem spokojna. Dobrze wybrał... :)
Teraz sobie myślę, że nie warto pisać o burzy w szklance i sercu.
Bo jest Ktoś, kto mnie kocha. I ja Go kocham...
mimo, że myśli, że żartuję...
Dawno już tak mocno nie przeżywałam tylu emocji...
Jestem naiwna.
Długo myślałam czy o tym tu napisać...
Może napiszę i zamknę przeszłość sama? Bez jego udziału?
I mój świat będzie uboższy o tą jedną osobę.
Nie spodziewałam się, że historie sprzed kilku dobrych lat mogą tak strasznie zaboleć.
Zwłaszcza, że mam u boku tak cudownego człowieka.
Wielki Czwartek minął mi w spokoju ducha i ciała. Wróciły co prawda wspomnienia związane z M. i jego decyzją.
Próbuję sobie w głowie ułożyć czy najpierw były słowa: "Chodźcie ze mną, a uczynię was rybakami łowiącymi ludzi" (Mt 4, 19), czy wiadomość o jego decyzji...
Sięgnęłam do wiarygodnego źródła. Najpierw były słowa, które wypowiedział. Myślałam, że były skierowane do mnie, ale okazało się, że do Niego.
Dziś wspominam to bez rozdarcia, bólu... Wcześniej strasznie mnie przejęło. Nie pamiętam czy płakałam jeszcze przy Nim, czy już w domu.
Dziś jestem spokojna. Dobrze wybrał... :)
Teraz sobie myślę, że nie warto pisać o burzy w szklance i sercu.
Bo jest Ktoś, kto mnie kocha. I ja Go kocham...
mimo, że myśli, że żartuję...
czwartek, 1 kwietnia 2010
Sen czy jawa?
Mam ostatnio strasznie dziwne sny, albo ktoś umiera, albo ginie... albo totalnie surrealne sny... :D
Ostatnio Tomek wychodził rano do pracy, ja jeszcze spałam i chciał mi dać buziaka na dowidzenia, a ja go przez sen odepchnęłam, bo śniło mi się, że lizał mnie po twarzy pies... :D
zbieram się powoli do wyjścia, bo zaraz na święta do domu jadę.
to tyle. wesołego jajka. Tylko nie jedz zbuków! :D
Ostatnio Tomek wychodził rano do pracy, ja jeszcze spałam i chciał mi dać buziaka na dowidzenia, a ja go przez sen odepchnęłam, bo śniło mi się, że lizał mnie po twarzy pies... :D
zbieram się powoli do wyjścia, bo zaraz na święta do domu jadę.
to tyle. wesołego jajka. Tylko nie jedz zbuków! :D
wtorek, 30 marca 2010
Vini, vidi, vici
Wybyłam, odpoczęłam, wróciłam. Jestem szczęśliwa.
Dobrze mi z tym co robię. Ogarniam co trzeba.
Niektóre sprawy zaniedbuję, bo przyjdzie jeszcze na nie czas.
Wiosna wokół. I tak sobie myślę, że raz na jakiś czas potrzeba mi takiego wyrwania się, oderwania, bycia po prostu.
Tak bez pretensji, żalu, rozgoryczenia.
Co z tego, że w pokoju mam nieład, skoro w sercu porządek...?
Dobrze mi z tym, że nikt nie przychodzi i nie mówi, że mam sprzątnąć.
Jeśli chcę to potrafię utrzymać ten nieszczęsny porządek, tylko po co? Po to, żeby się męczyć robiąc cokolwiek?
Dobrze mi z tym co robię. Ogarniam co trzeba.
Niektóre sprawy zaniedbuję, bo przyjdzie jeszcze na nie czas.
Wiosna wokół. I tak sobie myślę, że raz na jakiś czas potrzeba mi takiego wyrwania się, oderwania, bycia po prostu.
Tak bez pretensji, żalu, rozgoryczenia.
Co z tego, że w pokoju mam nieład, skoro w sercu porządek...?
Dobrze mi z tym, że nikt nie przychodzi i nie mówi, że mam sprzątnąć.
Jeśli chcę to potrafię utrzymać ten nieszczęsny porządek, tylko po co? Po to, żeby się męczyć robiąc cokolwiek?
Nananana! Jest już wiosna!
sobota, 20 marca 2010
tytułu brak
nie pisałam ponad pół miesiąca, nawet może ze trzy tygodnie.
chyba trochę wyrosłam z ekshibicjonizmu blogowego. rozważam usuniecie zarówno tego jak i kargolciowego. Bo trochę zmęczyła mnie ta forma kontaktu ze światem.
wiem, że dla niektórych jedyną formą kontaktu ze mną jest ten blog. Inne formy odrzucam. Samowolnie. Bo dobrze mi tu gdzie jestem w małym hermetycznym światku...
Nie chcę, żeby zabrzmiało to podle. Potrzebuję Cię M. i M. i może jeszcze kilku osób, które odgrywają dużą rolę w moim życiu. Wiem, że się martwicie kiedy nie odzywam się całe tygodnie, naprawdę wiem.
i dlatego przepraszam...
chyba trochę wyrosłam z ekshibicjonizmu blogowego. rozważam usuniecie zarówno tego jak i kargolciowego. Bo trochę zmęczyła mnie ta forma kontaktu ze światem.
wiem, że dla niektórych jedyną formą kontaktu ze mną jest ten blog. Inne formy odrzucam. Samowolnie. Bo dobrze mi tu gdzie jestem w małym hermetycznym światku...
Nie chcę, żeby zabrzmiało to podle. Potrzebuję Cię M. i M. i może jeszcze kilku osób, które odgrywają dużą rolę w moim życiu. Wiem, że się martwicie kiedy nie odzywam się całe tygodnie, naprawdę wiem.
i dlatego przepraszam...
sobota, 27 lutego 2010
czas ogarniania.
zamknęłam się w moim małym dwuosobowym światku, wpuszczając czasem trochę powietrza przez otwarte okno...
ale idzie wiosna. czas się ogarnąć. czas spotkać innych ludzi.
jeśli bolało Cię moje milczenie - przepraszam. ale tego właśnie potrzebowałam.
po prostu być.
ale idzie wiosna. czas się ogarnąć. czas spotkać innych ludzi.
jeśli bolało Cię moje milczenie - przepraszam. ale tego właśnie potrzebowałam.
po prostu być.
czwartek, 18 lutego 2010
:(
Czuję się nieszczęśliwa.
Czuję się niedoceniona.
Czuję się niesprawiedliwie traktowana.
Czuję się gruba i brzydka.
Najlepiej by mi było zamkniętej w wieży zamku na szczycie lodowej góry.
Nie radze sobie z emocjami.
Czuję się krzywdzona. Może nawet nie specjalnie, ale i tak boli... ;(
Co by było gdyby mnie nie było...?
Czuję się niedoceniona.
Czuję się niesprawiedliwie traktowana.
Czuję się gruba i brzydka.
Najlepiej by mi było zamkniętej w wieży zamku na szczycie lodowej góry.
Nie radze sobie z emocjami.
Czuję się krzywdzona. Może nawet nie specjalnie, ale i tak boli... ;(
Co by było gdyby mnie nie było...?
Subskrybuj:
Posty (Atom)