Dziś właśnie na zakończenie dnia takie usłyszałam...
Dla osoby postronnej mogłyby zabrzmieć naiwnie, może dziecinnie. Ale dla mnie... cóż.
Wzruszyłam się... Bo takie wyznanie to rzadkość.
Nie chodzi tu o wyznanie Tomka, (one też mnie wzruszają, [żeby nie było] ale w inny sposób...) a o wyzanie mojego Przyjaciela.
Kurcze. W okolicznościach w jakich się znajdujemy każde słowo musi być przemyślane w głowie i dopiero wypowiedziane...
z moją porywczością słowną uczę się przy Nim opanować emocje.
czasem jest na prawdę trudno...
Dziękuję, że wciąż chcesz być...!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz