Dobrze mi z tym co robię. Ogarniam co trzeba.
Niektóre sprawy zaniedbuję, bo przyjdzie jeszcze na nie czas.
Wiosna wokół. I tak sobie myślę, że raz na jakiś czas potrzeba mi takiego wyrwania się, oderwania, bycia po prostu.
Tak bez pretensji, żalu, rozgoryczenia.
Co z tego, że w pokoju mam nieład, skoro w sercu porządek...?
Dobrze mi z tym, że nikt nie przychodzi i nie mówi, że mam sprzątnąć.
Jeśli chcę to potrafię utrzymać ten nieszczęsny porządek, tylko po co? Po to, żeby się męczyć robiąc cokolwiek?
Nananana! Jest już wiosna!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz