czwartek, 7 maja 2009

Znikomek

"W cienistym istnień bezładzie Znikomek błąka się skocznie.
Jedno ma oko błękitne, a drugie — piwne, więc raczej
Nie widzi świata tak samo, lecz każdym okiem — inaczej —
I nie wie, który z tych światów jest rzeczywisty — zaocznie?"
B. Leśmian

Na razie tyle. Przyjemny dzień :)

i oczekiwanie...

środa, 6 maja 2009

środa

Ha!
dostałam z rosyjskiego 5! :D pełna radość... :)

lubię wymyślać trasy powrotu i ogólnego przemieszczania się po Olsztynie. Ale dziś mnie lekko poniosło, tzn. zbyt słabo się jednak orientuję w pewnych miejscach. Dlatego Natasza została zmuszona przeleźć przez mur ku jej wielkiej rozpaczy... ;) a mi i Aśce weszło chyba w krew przełażenie przez płoty... ;) korzystamy z okazji i młodości.
później głupawka na nowoodkrytym placu zabaw! jak znajdę kabel do telefonu to wrzucę zdjęcie Klaudyny - pająka.

a inne spawy?
no cóż. Ciężko. Bardzo dużo poważnych rozmów.
Ustaliliśmy dziś coś, na czym bardzo mi zależy...

Moim problemem jest chyba to, że nie umiem mówić o swoich problemach... :(
I powstaje wiele niedomówień... Mam nadzieję, że się skończą.

Szyję poduszkę z książki. Ciekawe czy mi pójdzie. Bo są tylko opisy.
Ale dam radę! W końcu jestem zdolnym człowiekiem.

Dziś DWIE WAŻNE OSOBY przypomniały mi, że jestem dla nich ważna. Miłe to i cieplej mi na serduszku... :)

wtorek, 5 maja 2009

:)

humor z rana dobry jak śmietana! ;)

mimo niewyspania jakoś mi radośnie i lekko! :D

popołudnie jakieś smętne.

wieczór w miłym towarzystwie. :)
mimo, że początkowo myślałam, że będzie ochrzan po całej linii...! a skończyło się tak pozytywnie... :)
trochę plot, trochę rad, trochę żali. Potrzebne mi to było. Bo mimo wspaniałego człowieka u boku, brak mi kobiety do pogadania.
A tej kobiety zupełnie nie doceniałam ostatnio...!
więc :* dla Niej, mimo, że nie przeczyta tego... Zawdzięczam jej bardzo wiele, więcej niż mi się nawet teraz wydaje...

i ogłaszam pełną mobilizację sił! Będę działać teraz, żeby później móc się lenić...! o!

poniedziałek, 4 maja 2009

marudnie.

Mimo, że byłam w szkole, to jakbym nie była, nędzna wycieczka po Olsztynie.

Później trochę mniej nędznie po Ostródzie.
Jako, że marudzę, to nie będę chyba pisać więcej.

Ktoś obiecał mi list.

Jutro trudna wizyta. I ważna decyzja. Eh......

niedziela, 3 maja 2009

patriotycznie

Lubię takie konkretne dni. :)
Tęskno mi chyba za Kościołem, w ogóle za patriotyzmem, żyję sobie ostatnio sama dla siebie i jeszcze dla Tego Kogoś, ale wszystko jest takie zamknięte w moich czterech ścianach.

Mam dorosłych znajomych, albo bardzo młodych. A gdzie mój przedział wiekowy?

eh. Już więcej pisać nie będę dziś.

w domu - dalej tragicznie...

sobota, 2 maja 2009

flagowo - szyciowo

Dziś pełna mobilizacja.
Ustawiłam wczoraj budzik na 6.37 i drzemkę co 7 minut, żeby zdążyć wziąć prysznic i się rozbudzić... :)
Jednak z każdym dźwiękiem kończącej się drzemki rozważałam wstanę - nie wstanę, co za różnica czy będę czy nie będę... ;)
ale zwalczyłam lenia i wstałam. Szybki prysznic, długie poszukiwania munduru, i poszłam na obchody święta flagi państwowej. Jak zwykle opóźnienie, więc i irytacja. No ale nic, postaliśmy na słoneczku, posłuchaliśmy średnio atrakcyjnego występu chórku szkolnego i super występu orkiestry dętej z Iławy, pomijając wytęp PinUp Girl's, tańczących do muzyki w/w orkiestry... ;)
choć męskiej części na pewno się podobało!
Później nagraliśmy z 51' Gaudeamus Igitur bo potrzebują jej do zadań na Grunwald.
A w domu przymuszona do robienia porządków, wyjęłam satynkę na sukienkę i Burdy w poszukiwaniu czegoś ciekawego, nic nie znalazłam, ale już szyciowo zmotywowana usiadłam do maszyny i skończyłam poduszkę - do zobaczenia na sąsiednim blogu... ;)

Mój dzielny Rycerz popedałował dziś do Sztutowa (o ile się nie mylę, bo koncepcję zmieniał wiele razy... ;)). Ciekawe jak się czuje po tej wyprawie? ;)

Ja opaliłam się trochę mundurowo - od spódnicy do getr i ręce do łokcia. ;) taki już mój los. ;)

w domu dalej beznadziejnie... ;(

piątek, 1 maja 2009

jakoś tak

dziwne dwa dni (dziś i wczoraj) upłynęły głównie pod znakiem Tomka.
Podjęliśmy ważną decyzję. Byliśmy na 18 Uli. Całkiem przyjemnie, ale męcząca była podróż do domu.

W zasadzie nie potrafię nic więcej napisać.
Jakaś taka zmęczona jestem. Chyba za dużo się dzieje.
Muszę dziś zrobić trzy specjalne prace. Tak, żeby na jutro były gotowe.

Muszę też skontaktować się z firmami robiącymi hafty na koszulkach, bo przyszło nam do głowy, że chcemy mieć takie ładne haftowane.
Jutro święto flagi państwowej, idę na imprezę z tej okazji - ale bez szaleństw. Będzie bity rekord w rozwijaniu flagi. 150 metrów. A na PORE Maczek powiedział, że to będzie 1,5 kilometra tej flagi... więc nawet nie potrafiłam sobie tego wyobrazić. ;)


a w domu ruina. ;(