niedziela, 26 kwietnia 2009

porajdowo.

Bardzo przyjemny weekend! :)
czas z przemiłymi ludźmi, głupotki w głowach. I nie wygraliśmy bo nie chcieliśmy! :)
i był gumisiowo - piernikowy tort, śpiewanie do ciemnej nocy, zakurzone skarpetki w świetle kościelnych witraży, wyłączone mikrofony, zupki chińskie (te z Radomia) z herbatką, były też tęsknotki, kilka łez, kultywowanie tradycji, dzielny kowal, szaleństwa na sianie, kornik, bażancie jajka, ksiądz, który dzięki nam odmłodniał i to wszystko o czym zapomniałam teraz ze zmęczenia.

Ula ma już 18 lat i jeden dzień, a przede mną impreza osiemnastkowa. a w sumie dwie, ale nie wyprzedzajmy faktów.

i będziemy drużyną artystyczną!


" my mówimy że, wy mówicie nada" ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz