jakoś mi dzień minął na niczym. Poprawiłam co trzeba było poprawić, zrobiłam malutkie zakupki, byłam na chwilkę w hufcu, wymyśliłam ciasto - tort dla U., skończyłam pisać wstęp pracy i go nawet wysłałam, ugotowałam sobie obiad, rozwiesiłam pranie, wystawiłam zaległe komentarze na allegro, poszyłam trochę, ale maszyna mi pentelkuje i nie wiem co zrobić. Muszę się jeszcze spakować, upiec to wspomniane ciasto i zrobić kilka innych pierdół.
Dziś dzień pod znakiem głodu. Co chwila jem i ciągle jestem głodna. Przez pisanie pracy tak na prawdę nie mam chyba natchnienia dziś na pisanie.
Jutro PORE. Zamierzam leżeć na słonku i spalić pyszczek, bo marzą mi się piegi... :)
Eh. Zapomniałam o zadaniach przedrajdowych... coś ostatnio roztargniona jestem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz