sobota, 27 lutego 2010

czas ogarniania.

zamknęłam się w moim małym dwuosobowym światku, wpuszczając czasem trochę powietrza przez otwarte okno...

ale idzie wiosna. czas się ogarnąć. czas spotkać innych ludzi.

jeśli bolało Cię moje milczenie - przepraszam. ale tego właśnie potrzebowałam.
po prostu być.

czwartek, 18 lutego 2010

:(

Czuję się nieszczęśliwa.

Czuję się niedoceniona.
Czuję się niesprawiedliwie traktowana.
Czuję się gruba i brzydka.

Najlepiej by mi było zamkniętej w wieży zamku na szczycie lodowej góry.

Nie radze sobie z emocjami.
Czuję się krzywdzona. Może nawet nie specjalnie, ale i tak boli... ;(


Co by było gdyby mnie nie było...?

poniedziałek, 15 lutego 2010

Marzenie.

Od rana mam dobry humor,
do przechodniów na ulicy śmieję się!

Jedno z marzeń nie do "przebrnięcia" weszło do puli marzeń, które zrealizują się w bardzo niedługim czasie! aż chodzę i śpiewam z radości!

Tomku, dziękuję, że jesteś tak wyrozumiały dla swojego głupola...! :*

wracam do tańca i śpiewów radości! :D

niedziela, 14 lutego 2010

Dorastanie. Nie obchodzimy walentynek.

To już nasze czwarte wspólne walentynki. No cóż. Jest coraz ciekawiej. Ja dostałam dziś śniadanie do łóżka, on kolację po powrocie z pracy. Oboje zaeksperymentowaliśmy, z różnymi efektami. On nawet udawał, że mu smakowało :).

Dostałam śliczne kwiaty. Cieszę się z tak miłego gestu :)

O dorastaniu miało być.

Mam koleżankę młodszą ode mnie o trzy lata. Ma rocznego synka. Mam znajomą, młodszą o rok - ma 5 letnią córkę. Mam koleżankę o rok starszą. Ma dwóch synków 7 i 5 lat.

Mam 21 lat. Nie mam dzieci. Sama chcę dorosnąć, żeby patrzeć jak dorastają moje dzieci.
Słuszne?

Może i tak.

Ale one mają swoją Miłość największą...

Może po prostu chciały szybciej dorosnąć?

sobota, 13 lutego 2010

Przyjęcie zaręczynowe...

No cóż, dobrze, że siedziałam, bo bym padła. Ze śmiechu...
Pewna znana nam para niedawno się zaręczyła. I z tej okazji planują urządzić przyjęcie zaręczynowe. Zaproszeni mogą przybyć "z partnerami". Kto z nas będzie zaproszonym, a kto partnerem? Tym razem to mi przypadnie w udziale to piękne określenie.

Czy to Hameryka już?

Ludzie litości! Chwała nam, że jesteśmy na emigracji i może ominie nas to znakomite przyjęcie... Bo czy taka impreza to już coctail party? I obowiązuje odpowiedni strój? Czy na takie przyjęcie przynosi się prezent? A jeśli tak to cóż ofiarować "na nową drogę życia"...?

A może to my jesteśmy zacofani i nie wiemy, że taka moda już przyszła? ;)
Jeśli tak to nadrobimy. W końcu Tomek ma w połowie marca urodziny, więc żeby nie kłopotać szanownych gości zaprosimy ich najwyżej na double party: urodzinowo - zaręczynowe... Jakie ma znaczenie, że będzie to już pół roku po doniosłym fakcie...? ;)


Hahahahaha....

Pozdrawiam tych sparowanych i tych pojedynczych. Koniec zaręczynowych wariacji...!



*jeśli obrażam tym postem czyjeś uczucia to bardzo przepraszam. Nie miałam takiego zamiaru ;)

sobota, 6 lutego 2010

Przepraszam.

Ciężko użyć tego słowa. Bardzo ciężko. Ale wiem komu jeszcze ciężej. I dziś je usłyszałam. Może już dorosłam w jego oczach, na tyle, że może ze mną porozmawiać? A przynajmniej się postarać, bo mamy mało wspólnych tematów. Mimo 21 lat wspólnego życia...

Postaram się zapomnieć.

Zraniona.

Eh. Przez kogoś bliskiego. Ale i pozornie bliskiego.
Smutno tak jakoś.