Jakaś dziwna niedospana noc. Więc i dzień nijaki.
Jakoś tak przemęczony, byle do wieczora...
Zawsze tak mamy, że gdy ułożymy sobie ambitne plany na dzień nic z nich nie wychodzi...
Więc dzień spędziłam na niczym. Mimo to był miły.
Zapach myszy przyprawia mnie o ból głowy.
Trochę posprzątałam, trochę narobiłam bałaganu.
o takim dniu ciężko coś w ogóle napisać. Bo nic się nie działo.
Zjadłam dziś swoje ostatnie frytki. Nie były zbyt dobre, więc mam nadzieję, że taki właśnie smak zapamiętam. Wczoraj zjadłam swoje ostatnie chipsy, też miały lekko rozmyty smak. Los mi sprzyja. Przynajmniej w tej kwestii.
Podjęłam w sobie dziś mądrą decyzję. Mimo, że T. pewnie nawet nie zauważył tego.
Zracjonalizowałam sobie w głowie trochę przyjemną, a bardzo kosztowną rozrywkę jako nieopłacalną. I nawet nie jest mi żal, tak jak wcześniej to bywało.
Dorosłe życie jest trudne.
Trzeba podejmować rozsądne decyzje często kosztem przyjemności...
Ale lepiej, że uczę się tego teraz, zanim nie popełnię OGROMNYCH błędów w życiu... :)
Patrząc na pewną "zakładkę" na moim biurku ogarnia mnie jakiś spokój...
Dziękuję...!
I nie umiem "jej" używać jako zakładki. Mam wrażenie, że ciasno "jej" w książce. I nie każda z czytanych książek jest dla "niej" stosowna*.
*Ale nie czytam nie wiadomo czego, po prostu tak jak jest, jest lepiej. ;)
Cudzysłów wynika z tego, że ta "zakładka", nie jest tak na prawdę zakładką i jest rodzaju męskiego. Człowiek się uczy całe życie! ;)
wtorek, 29 grudnia 2009
poniedziałek, 28 grudnia 2009
Poświątecznie
Nie wiem czy chcę czy nie chcę pisać o świętach.
Dziś jest ważny dla mnie dzień. :) I całkiem miło spędzony - Tomek umie wybaczać. Wiele. Ale jak długo...?
Odnalazłam siebie. I odnalazłam M. Siebie dzięki Niemu. Jakoś tak mi dobrze. Spokojnie.
Brakowało mi Cię.
ach... :)
Dziś jest ważny dla mnie dzień. :) I całkiem miło spędzony - Tomek umie wybaczać. Wiele. Ale jak długo...?
Odnalazłam siebie. I odnalazłam M. Siebie dzięki Niemu. Jakoś tak mi dobrze. Spokojnie.
Brakowało mi Cię.
ach... :)
niedziela, 20 grudnia 2009
jakoś tak
po przerwie krótkiej wracam.
Mam w głowie kilka pomysłów, ale jestem chyba na tyle leniwa, że nie chce mi się ich realizować, a jak już zacznę okazuje się, że trochę szitowo jest.
Jestem głodna więc raczej długo nie popiszę. Ogólnie dopadł mnie jakiś zimowy marazm. Już kilka razy naraziłam się na odmrozenie paluszków u stóp. Zapuściłam się zupełnie. Nie będę o tym tu pisać, bo kto ma się o tym dowiedzieć i tak wie.
Oglądaliśmy dziś obrączki ślubne w kilku miejscach. Ceny kosmiczne. W sumie są ok. 1/7 tego co w ogóle planowaliśmy wydać. Czy ja jestem dziwna chcąc mieć srebrną obrączkę?
Nie złotą, nie z białego złota. Taką zwykła srebrną. Ale takich nie ma. Przynajmniej nie tam gdzie my szukamy. Chyba odechciało mi się ślubnych dewagacji.
Czas w sumie spać. Niedługo święta a ja w rozsypce jestem.
Dlaczego chcę się wszystkim przypodobać?
Ja chyba nie chce, ale z drugiej strony za bardzo przejmuję się tym co inny myślą o mnie.
Obejrzałam Galerianki. Cóż. Nie chcę mieć córki.
Przynajmniej na razie. ;)
Mam w głowie kilka pomysłów, ale jestem chyba na tyle leniwa, że nie chce mi się ich realizować, a jak już zacznę okazuje się, że trochę szitowo jest.
Jestem głodna więc raczej długo nie popiszę. Ogólnie dopadł mnie jakiś zimowy marazm. Już kilka razy naraziłam się na odmrozenie paluszków u stóp. Zapuściłam się zupełnie. Nie będę o tym tu pisać, bo kto ma się o tym dowiedzieć i tak wie.
Oglądaliśmy dziś obrączki ślubne w kilku miejscach. Ceny kosmiczne. W sumie są ok. 1/7 tego co w ogóle planowaliśmy wydać. Czy ja jestem dziwna chcąc mieć srebrną obrączkę?
Nie złotą, nie z białego złota. Taką zwykła srebrną. Ale takich nie ma. Przynajmniej nie tam gdzie my szukamy. Chyba odechciało mi się ślubnych dewagacji.
Czas w sumie spać. Niedługo święta a ja w rozsypce jestem.
Dlaczego chcę się wszystkim przypodobać?
Ja chyba nie chce, ale z drugiej strony za bardzo przejmuję się tym co inny myślą o mnie.
Obejrzałam Galerianki. Cóż. Nie chcę mieć córki.
Przynajmniej na razie. ;)
niedziela, 13 grudnia 2009
sukienki ślubne.
Zaczynając od góry: podoba mi się w niej stanik, chociaż ma zbyt duży dekolt.

w drugiej podoba mi się kształt dołu, chociaz chyba to jeszcze nie to.

w tej idealny jest dekolt, tylko bez tego srebrnego badziewia pod piersiami.

I to jest moja sukienka marzenie - jeśli dać stanik z tej wyżej... :)

Nie jest piękna?
w sumie cały dzisiejszy dzień temat nr 1 to ślub, ślub, ślub...!
ale Tomek jest dzielny... ;)
w sumie zostało 10 miesięcy. :)

w drugiej podoba mi się kształt dołu, chociaz chyba to jeszcze nie to.

w tej idealny jest dekolt, tylko bez tego srebrnego badziewia pod piersiami.

I to jest moja sukienka marzenie - jeśli dać stanik z tej wyżej... :)

Nie jest piękna?
w sumie cały dzisiejszy dzień temat nr 1 to ślub, ślub, ślub...!
ale Tomek jest dzielny... ;)
w sumie zostało 10 miesięcy. :)
sobota, 12 grudnia 2009
szalone wycieczki.
przemarzłam dziś na kość.
Rozmawiałam właśnie z Tobą.
Nie wiem co napisać, Ty też nie...
Od dziś oficjalnie poszukuję inspiracji do sukni... :)
czyli nie jest źle...?
Rozmawiałam właśnie z Tobą.
Nie wiem co napisać, Ty też nie...
Od dziś oficjalnie poszukuję inspiracji do sukni... :)
czyli nie jest źle...?
piątek, 11 grudnia 2009
brak tytułu.
dziś nie wiem co się dzieje. może to się dzieje od dłuższego czasu, ale ja nie zauważałam?
denerwuję się strasznie. irytuję. wściekam. obrażam.
za co?
nie wiem. chyba za to, że jesteś tak blisko, a wszystko miało być inaczej.
że jest ciężej niż się spodziewałam.
że brakuje spontaniczności.
że wszystko jest odtąd dotąd. a gdzie podziało się to co jest poza tym?
za rutynę.
za to, że codziennie Cię ranię. a Ty nawet nie wiesz dlaczego.
czytając to pewnie dalej nie rozumiesz o co mi chodzi...
wiem, to moja wina. nie umiem wszystkiego nazwać tak prosto po imieniu. a może nie chcę, bo się boję?
w tym światku pogubiłam chyba marzenia...
"jedyne co mam to złudzenia..."
I Ciebie.
denerwuję się strasznie. irytuję. wściekam. obrażam.
za co?
nie wiem. chyba za to, że jesteś tak blisko, a wszystko miało być inaczej.
że jest ciężej niż się spodziewałam.
że brakuje spontaniczności.
że wszystko jest odtąd dotąd. a gdzie podziało się to co jest poza tym?
za rutynę.
za to, że codziennie Cię ranię. a Ty nawet nie wiesz dlaczego.
czytając to pewnie dalej nie rozumiesz o co mi chodzi...
wiem, to moja wina. nie umiem wszystkiego nazwać tak prosto po imieniu. a może nie chcę, bo się boję?
w tym światku pogubiłam chyba marzenia...
"jedyne co mam to złudzenia..."
I Ciebie.
czwartek, 10 grudnia 2009
Wczasowo.
Wiecie?
Czuję się jak na wczasach.
Siedzimy sobie w domku, czasem zdarzy nam się zaszaleć i pospacerować.
Robię to co chcę, bez jakiejś presji wielkiej. No dobra presja jest, ale po co o tym pisać...
Jako, że u myszy podział nastąpił to klatka z Funią i Furejką stoi zaraz obok mojego biurka.
Funia przychodzi na specjalną żywieniową półeczkę i je sobie, albo patrzy co robię, zwiesi czasem ogonek, tak że mogę go lekko złapać a wtedy ona ucieka... ;)
Często siada i nasłuchuje różnych dziwnych dźwięków z naszego świata.
Hmmm. Kocham Funię chyba najbardziej z naszym myszek...:)
Podjęłam dziś kolejną próbę filcowania na mokro.
To co się nie do końca sfilcowało zmolestuję igiełkami i będzie ok chyba... ;)
W ogóle jakoś twórczo u mnie ostatnio bardziej :)
Czuję się jak na wczasach.
Siedzimy sobie w domku, czasem zdarzy nam się zaszaleć i pospacerować.
Robię to co chcę, bez jakiejś presji wielkiej. No dobra presja jest, ale po co o tym pisać...
Jako, że u myszy podział nastąpił to klatka z Funią i Furejką stoi zaraz obok mojego biurka.
Funia przychodzi na specjalną żywieniową półeczkę i je sobie, albo patrzy co robię, zwiesi czasem ogonek, tak że mogę go lekko złapać a wtedy ona ucieka... ;)
Często siada i nasłuchuje różnych dziwnych dźwięków z naszego świata.
Hmmm. Kocham Funię chyba najbardziej z naszym myszek...:)
Podjęłam dziś kolejną próbę filcowania na mokro.
To co się nie do końca sfilcowało zmolestuję igiełkami i będzie ok chyba... ;)
W ogóle jakoś twórczo u mnie ostatnio bardziej :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)