po przerwie krótkiej wracam.
Mam w głowie kilka pomysłów, ale jestem chyba na tyle leniwa, że nie chce mi się ich realizować, a jak już zacznę okazuje się, że trochę szitowo jest.
Jestem głodna więc raczej długo nie popiszę. Ogólnie dopadł mnie jakiś zimowy marazm. Już kilka razy naraziłam się na odmrozenie paluszków u stóp. Zapuściłam się zupełnie. Nie będę o tym tu pisać, bo kto ma się o tym dowiedzieć i tak wie.
Oglądaliśmy dziś obrączki ślubne w kilku miejscach. Ceny kosmiczne. W sumie są ok. 1/7 tego co w ogóle planowaliśmy wydać. Czy ja jestem dziwna chcąc mieć srebrną obrączkę?
Nie złotą, nie z białego złota. Taką zwykła srebrną. Ale takich nie ma. Przynajmniej nie tam gdzie my szukamy. Chyba odechciało mi się ślubnych dewagacji.
Czas w sumie spać. Niedługo święta a ja w rozsypce jestem.
Dlaczego chcę się wszystkim przypodobać?
Ja chyba nie chce, ale z drugiej strony za bardzo przejmuję się tym co inny myślą o mnie.
Obejrzałam Galerianki. Cóż. Nie chcę mieć córki.
Przynajmniej na razie. ;)
niedziela, 20 grudnia 2009
niedziela, 13 grudnia 2009
sukienki ślubne.
Zaczynając od góry: podoba mi się w niej stanik, chociaż ma zbyt duży dekolt.

w drugiej podoba mi się kształt dołu, chociaz chyba to jeszcze nie to.

w tej idealny jest dekolt, tylko bez tego srebrnego badziewia pod piersiami.

I to jest moja sukienka marzenie - jeśli dać stanik z tej wyżej... :)

Nie jest piękna?
w sumie cały dzisiejszy dzień temat nr 1 to ślub, ślub, ślub...!
ale Tomek jest dzielny... ;)
w sumie zostało 10 miesięcy. :)

w drugiej podoba mi się kształt dołu, chociaz chyba to jeszcze nie to.

w tej idealny jest dekolt, tylko bez tego srebrnego badziewia pod piersiami.

I to jest moja sukienka marzenie - jeśli dać stanik z tej wyżej... :)

Nie jest piękna?
w sumie cały dzisiejszy dzień temat nr 1 to ślub, ślub, ślub...!
ale Tomek jest dzielny... ;)
w sumie zostało 10 miesięcy. :)
sobota, 12 grudnia 2009
szalone wycieczki.
przemarzłam dziś na kość.
Rozmawiałam właśnie z Tobą.
Nie wiem co napisać, Ty też nie...
Od dziś oficjalnie poszukuję inspiracji do sukni... :)
czyli nie jest źle...?
Rozmawiałam właśnie z Tobą.
Nie wiem co napisać, Ty też nie...
Od dziś oficjalnie poszukuję inspiracji do sukni... :)
czyli nie jest źle...?
piątek, 11 grudnia 2009
brak tytułu.
dziś nie wiem co się dzieje. może to się dzieje od dłuższego czasu, ale ja nie zauważałam?
denerwuję się strasznie. irytuję. wściekam. obrażam.
za co?
nie wiem. chyba za to, że jesteś tak blisko, a wszystko miało być inaczej.
że jest ciężej niż się spodziewałam.
że brakuje spontaniczności.
że wszystko jest odtąd dotąd. a gdzie podziało się to co jest poza tym?
za rutynę.
za to, że codziennie Cię ranię. a Ty nawet nie wiesz dlaczego.
czytając to pewnie dalej nie rozumiesz o co mi chodzi...
wiem, to moja wina. nie umiem wszystkiego nazwać tak prosto po imieniu. a może nie chcę, bo się boję?
w tym światku pogubiłam chyba marzenia...
"jedyne co mam to złudzenia..."
I Ciebie.
denerwuję się strasznie. irytuję. wściekam. obrażam.
za co?
nie wiem. chyba za to, że jesteś tak blisko, a wszystko miało być inaczej.
że jest ciężej niż się spodziewałam.
że brakuje spontaniczności.
że wszystko jest odtąd dotąd. a gdzie podziało się to co jest poza tym?
za rutynę.
za to, że codziennie Cię ranię. a Ty nawet nie wiesz dlaczego.
czytając to pewnie dalej nie rozumiesz o co mi chodzi...
wiem, to moja wina. nie umiem wszystkiego nazwać tak prosto po imieniu. a może nie chcę, bo się boję?
w tym światku pogubiłam chyba marzenia...
"jedyne co mam to złudzenia..."
I Ciebie.
czwartek, 10 grudnia 2009
Wczasowo.
Wiecie?
Czuję się jak na wczasach.
Siedzimy sobie w domku, czasem zdarzy nam się zaszaleć i pospacerować.
Robię to co chcę, bez jakiejś presji wielkiej. No dobra presja jest, ale po co o tym pisać...
Jako, że u myszy podział nastąpił to klatka z Funią i Furejką stoi zaraz obok mojego biurka.
Funia przychodzi na specjalną żywieniową półeczkę i je sobie, albo patrzy co robię, zwiesi czasem ogonek, tak że mogę go lekko złapać a wtedy ona ucieka... ;)
Często siada i nasłuchuje różnych dziwnych dźwięków z naszego świata.
Hmmm. Kocham Funię chyba najbardziej z naszym myszek...:)
Podjęłam dziś kolejną próbę filcowania na mokro.
To co się nie do końca sfilcowało zmolestuję igiełkami i będzie ok chyba... ;)
W ogóle jakoś twórczo u mnie ostatnio bardziej :)
Czuję się jak na wczasach.
Siedzimy sobie w domku, czasem zdarzy nam się zaszaleć i pospacerować.
Robię to co chcę, bez jakiejś presji wielkiej. No dobra presja jest, ale po co o tym pisać...
Jako, że u myszy podział nastąpił to klatka z Funią i Furejką stoi zaraz obok mojego biurka.
Funia przychodzi na specjalną żywieniową półeczkę i je sobie, albo patrzy co robię, zwiesi czasem ogonek, tak że mogę go lekko złapać a wtedy ona ucieka... ;)
Często siada i nasłuchuje różnych dziwnych dźwięków z naszego świata.
Hmmm. Kocham Funię chyba najbardziej z naszym myszek...:)
Podjęłam dziś kolejną próbę filcowania na mokro.
To co się nie do końca sfilcowało zmolestuję igiełkami i będzie ok chyba... ;)
W ogóle jakoś twórczo u mnie ostatnio bardziej :)
środa, 9 grudnia 2009
Zmęczenie.
Zmęczenie woła mnie do łóżka: Klaudyyyyna! Klaudynaaaa...
Klaaaaaaaaaudyyyyyyyyyynaaaaaaaaa.
Więc muszę mu ulec...
Dobranoc.
Powiem tylko że jestem już w połowie wróżki mojej :)
i to był miły, ale trochę szalony dzień.
Klaaaaaaaaaudyyyyyyyyyynaaaaaaaaa.
Więc muszę mu ulec...
Dobranoc.
Powiem tylko że jestem już w połowie wróżki mojej :)
i to był miły, ale trochę szalony dzień.
wtorek, 8 grudnia 2009
Rozczarowań moc.
Jakoś tak się dzieje, że żal mi dupę ściska.
Sama nie wiem czy chce mi się dziś o tym pisać czy już nawet nie bardzo...
Szkoda, że tylko dwie osoby zgłosiły się do mojego candy...
No trudno, widać było mało atrakcyjne...
Nie wiem, mam poczucie, że to co robię nie ma sensu, że moje prace się ludziom nie podobają, a znajomi się "zachwycają bo tak wypada"... Męczy mnie to i chyba tymczasowo porzucę Kargolcię, bo tylko smutek mi przynosi.
Może to tymczasowy dół, który jest wynikiem choroby, a może wcale nie, po prostu nie potrafiłam się do tego przyznać.
Kończę wreszcie projekt kartkowy. W sumie poza tymi wykonanymi dla mamy, będę chciała sama wysłać jakieś, ale czy tak się stanie, jeszcze się okaże.
Dostałam dziś wreszcie pierwszą z dwóch oczekiwanych przesyłek. Ucieszyłam się bardzo, bo lubię je dostawać :)
zwłaszcza jak nie wiem co jest w środku :D
Próbowałam też wybrać dziś sobie książkę w prezencie od rodziców Tomka, ale nie było nic takiego co wzbudziłoby mój bezgraniczny zachwyt...
Też się chyba rozczarowałam.
Trudny dzień.
Sama nie wiem czy chce mi się dziś o tym pisać czy już nawet nie bardzo...
Szkoda, że tylko dwie osoby zgłosiły się do mojego candy...
No trudno, widać było mało atrakcyjne...
Nie wiem, mam poczucie, że to co robię nie ma sensu, że moje prace się ludziom nie podobają, a znajomi się "zachwycają bo tak wypada"... Męczy mnie to i chyba tymczasowo porzucę Kargolcię, bo tylko smutek mi przynosi.
Może to tymczasowy dół, który jest wynikiem choroby, a może wcale nie, po prostu nie potrafiłam się do tego przyznać.
Kończę wreszcie projekt kartkowy. W sumie poza tymi wykonanymi dla mamy, będę chciała sama wysłać jakieś, ale czy tak się stanie, jeszcze się okaże.
Dostałam dziś wreszcie pierwszą z dwóch oczekiwanych przesyłek. Ucieszyłam się bardzo, bo lubię je dostawać :)
zwłaszcza jak nie wiem co jest w środku :D
Próbowałam też wybrać dziś sobie książkę w prezencie od rodziców Tomka, ale nie było nic takiego co wzbudziłoby mój bezgraniczny zachwyt...
Też się chyba rozczarowałam.
Trudny dzień.
Subskrybuj:
Posty (Atom)