Rano masakra, po ciężkiej nocy razem z pomyleniem miejsca i czasu na czele obudziłam się wymęczona. Wydy ciepłej brak ;/
Po kawie ręce i nogi trzęsły mi się długi czas. W ramach obiadku pomidor, 2 jajka i 100 g szpinaku. Z mnóstwem czosnku. Całkiem niezłe, ale już się nie mogę doczekać "kolacji"... :D
Samopoczucie niezłe, tylko wieczny głód.
Tomek sobie nieźle też razi, próbuje sypać żarcikami, ale mój głód wywołuje irytację!
Przedobiedni dialog:
T: Nie wiem czy się najem.
K: Zjesz jajo to się zapchasz.
T: Ta, chyba jak kibel będę zapchany...
aha! drażnią mnie reklamy z jedzeniem! ale mam motywację.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz