poniedziałek, 24 maja 2010

110 dni.

Jakaś panika mnie ogarnia.

jestem wściekła i rozżalona. Nie chcę chyba o tym pisać, żeby nie napisać za dużo.
może po prostu jestem chora i zmęczona i wyolbrzymiam problemy...?

zastanawiam się jak by wyglądało moje życie gdybym podejmowała odwrotne decyzje...?

nie poszła do zhpu, nie była taka nieśmiała, nie odmówiła kiedyś komuś...?

ale poszłam do zhpu, byłam nieśmiała, odmówiłam, a teraz siedzę i płaczę.
.
.
.

***
za 110 dni wychodzę za mąż. Nie za szybko?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz