poniedziałek, 31 maja 2010

Spokój duszy.

Jest jak w piosence Grechuty - gdy Cię nie widzę nie wzdycham nie płaczę...
nie waham się czy to jest przyjaźń czy to jest kochanie. Bo ja wiem.

Rozmowa z Tobą przynosi spokój duszy... Dziękuję Ci!

czwartek, 27 maja 2010

Chłód. Dla jasności i z miłości.

Zapomniałam o tobie już dawno
zapomniałam o tobie już wczoraj
to co było przedwczoraj rozpadło się
nie pamiętam ni jednego wieczoru

Zapomniałam o tobie na zawsze
zawsze znaczy dziś wczoraj i jutro
przecież wiesz że cię nigdy nie znałam
wybacz mi ale nie jest mi smutno



ciągle zima
tylko zima
wieczna zima

chłód
(R. Kasprzycki + moje poprawki ;) )
.
.
.
nadzieję żywiąc, że już do tego nie będziemy wracać.  

poniedziałek, 24 maja 2010

Wiesz o co mam żal?

że nie pytasz. że nie rozmawiamy.
.
.
.

a do siebie, że nie umiem zapomnieć.

a może zmyślam to wszystko?

110 dni.

Jakaś panika mnie ogarnia.

jestem wściekła i rozżalona. Nie chcę chyba o tym pisać, żeby nie napisać za dużo.
może po prostu jestem chora i zmęczona i wyolbrzymiam problemy...?

zastanawiam się jak by wyglądało moje życie gdybym podejmowała odwrotne decyzje...?

nie poszła do zhpu, nie była taka nieśmiała, nie odmówiła kiedyś komuś...?

ale poszłam do zhpu, byłam nieśmiała, odmówiłam, a teraz siedzę i płaczę.
.
.
.

***
za 110 dni wychodzę za mąż. Nie za szybko?

piątek, 21 maja 2010

jakoś tak,

dziś zaskoczenie ze spotkania z Martyną.

Martyną sprzed lat, myślę, że za nią tęskniłam, mimo, że nasza przyjaźń przybierała bardzo różne oblicza.

za to zawiodła mnie W. która zbyła temat nr 1 dla mnie ostatnio nie dając możliwości cieszenia się i podniecania ważną dla mnie sprawą... eh. wiem, że tego nie pochwala, ale...

no cóż. trudno.

musimy oddać mysich facetów - jeden znalazł już dom, mam nadzieję, że z drugim też pójdzie łatwo i trafią do szczęśliwych domów....

środa, 19 maja 2010

latawce.

"Strzeżcie się dziewczyny latawców
co bywa spadają z niebiosów
Choć piękni są jak te anioły
strzeżcie się niebiańskich ich oczu"


Czytając bardzo utożsamiam się z bohaterkami, w ostatnich dniach bardzo żywiołowo przeżywałam miłość Silije, a teraz czuję się jak Sol. Ciężko ciężko...
.
.
.
ale i zachwyt... tęskniłam do tych klimatów.

Tiril...

czwartek, 6 maja 2010

Znów

sobie urządziłam psychiczne samobiczowanie. Jestem chyba pod tym względem masochistką... albo po prostu nie umiem wyrosnąć, zapomnieć, olać...

więc już chyba lepiej mi być masochistką, bo doroślej to wygląda, a samo umartwianie może prowadzi do jakiegoś nie widocznego mi jeszcze celu? ;)

A już bez woalki, wiedzie mi się całkiem nieźle. Pracuję w pocie czoła i pleców ;) bardzo mi się to podoba, ta samodzielność i świadomość, że zarabiam...! :) tylko po powrocie do domu odsypiam, bo jeszcze nie wpadłam w rutynę.

za to rutyna dosięgnęła mnie tabletkowo, więc nie zdarza się, że już o niej zapomnę. :)

niestety znów potwierdziła się teoria, że we dwie nie możemy być jednocześnie szczęśliwe... ;/ ale może kończy się ta zła passa, bo ja będę już zawsze szczęśliwa... więc Ty nie możesz być już zawsze nieszczęśliwa...

jestem na literackich nizinach... od ponad miesiąca nie przeczytałam żadnej książki... chociaż od kilku dni słuchamy audiobooków... liczy się? ;)

kończę bo czas do pracy!

poniedziałek, 3 maja 2010

maj dokoła maj...

rozgrzebałam rany, na których była już cienka jasnoróżowa blizna i znów boli...


ale dookoła maj, dawno nie był tak beztrosko pełen troski.

mamy nową zabawkę - gramofon! :)