Od trzech dni śpię w tym podłym namiocie, zniosłam degradację dużo lepiej niż myślałam... :)
I w sumie nie jest nawet tak zimno.
Niestety po tylu turnusach już nie bardzo się nawet staram poznać imiona dzieci... Znam na razie tylko te, które są niegrzeczne... W sumie mam w grupie 20 osób - 5 chłopców i 15 dziewczynek, które zlewają mi się w zasadzie w jedną masę.
Odzyskałam dziś głos, co cieszy mnie niezmiernie... :)
Wreszcie mogę zabrać głos w różnych kwestiach...
W ciągu tych kilku dni miałam kilka ścięć z wychowawcą, z którym przyszło mi pracować... Złości i irytuje mnie ten człowiek niemiłosiernie...
Eh... Żyję w ciągłym stresie. PM się domyśli o co chodzi...
Kupujemy jednak trzy myszki - każdą inną :)
shs black tan, shs chocolate tan i shs dove tan... :)
Strasznie się ciesze... :)
Nie rozmawiam z M.K. od kilku dni zupełnie, wczoraj sytuacja mnie zmusiła... bywa.
Muszę kończyć, bo czas zająć się dziećmi. ;/
a i kupiłam sobie ślicznego polarka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz