wtorek, 30 marca 2010

Vini, vidi, vici

Wybyłam, odpoczęłam, wróciłam. Jestem szczęśliwa.
Dobrze mi z tym co robię. Ogarniam co trzeba.
Niektóre sprawy zaniedbuję, bo przyjdzie jeszcze na nie czas.

Wiosna wokół. I tak sobie myślę, że raz na jakiś czas potrzeba mi takiego wyrwania się, oderwania, bycia po prostu.
Tak bez pretensji, żalu, rozgoryczenia.

Co z tego, że w pokoju mam nieład, skoro w sercu porządek...?

Dobrze mi z tym, że nikt nie przychodzi i nie mówi, że mam sprzątnąć.

Jeśli chcę to potrafię utrzymać ten nieszczęsny porządek, tylko po co? Po to, żeby się męczyć robiąc cokolwiek?


Nananana! Jest już wiosna!

sobota, 20 marca 2010

tytułu brak

nie pisałam ponad pół miesiąca, nawet może ze trzy tygodnie.

chyba trochę wyrosłam z ekshibicjonizmu blogowego. rozważam usuniecie zarówno tego jak i kargolciowego. Bo trochę zmęczyła mnie ta forma kontaktu ze światem.

wiem, że dla niektórych jedyną formą kontaktu ze mną jest ten blog. Inne formy odrzucam. Samowolnie. Bo dobrze mi tu gdzie jestem w małym hermetycznym światku...

Nie chcę, żeby zabrzmiało to podle. Potrzebuję Cię M. i M. i może jeszcze kilku osób, które odgrywają dużą rolę w moim życiu. Wiem, że się martwicie kiedy nie odzywam się całe tygodnie, naprawdę wiem.

i dlatego przepraszam...